O tym się nie mówi – Emilie Pine

O tym się nie mówi – Emilie Pine

„O tym się nie mówi” to zbiór sześciu esejów, w których autorka stara się poukładać swoją przeszłość, wyciągnąć z nich lekcje i podzielić się nimi z innymi. To odpowiedni moment na to, aby choć na chwilę się zatrzymać i zdać sobie sprawę z tego, że w naszym społeczeństwie zwyczajnie coś poszło bardzo nie tak.

O czym jest ta książka?

W swoich esejach autorka podejmuje ważne tematy takie jak np. postrzeganie kobiet i mężczyzn, którzy są aktywni seksualnie – czy daje to przyzwolenie, na to, aby traktować innych przedmiotowo i co samo uprawianie seksu mówi o nas, jako ludziach – o gwałcie i o tym dlaczego wciąż nie mówi się o tym na tyle dużo, aby porzucić poczucie wstydu u ofiary. O tym, jak postrzegamy kobiety, które spełniają się zawodowo, są profesjonalne i „nie uśmiechają się” tak, jak oczekiwaliby tego mężczyźni. Autorka próbuje również zmierzyć się z alkoholizmem swojego ojca i w konsekwencji rozpadu całej rodziny.

Esej „O latach starań” to jeden z tych tekstów, po których przychodzi największa refleksja. Autorka opowiada między innymi o silnej chęci posiadania dziecka i o tym, co dzieje się w sytuacji, gdy kobieta „traci” swoje ciało. Najbardziej uderza tutaj jednak opis poronienia i życia w cieniu tych wydarzeń. To jeden z tych momentów, kiedy trzeba na chwilę się zatrzymać i przyjrzeć bliżej tej sytuacji.

W jakim świecie przyszło żyć kobietom, które po informacji o poronieniu w 9 miesiącu ciąży zmuszone są do naturalnego porodu. Może postawmy w miejsce tej kobiety jakiegokolwiek mężczyznę. Zacznijmy może od tego, że mężczyzna nigdy nie zostałby postawiony w takiej sytuacji, zostałoby zrobione dosłownie wszystko, aby nie odczuł ani bólu fizycznego ani tym bardziej psychicznego. A kobieta? Kobieta sobie przecież ze wszystkim poradzi.

O tym się nie mówi Emilie Pine

„Miną miesiące, zanim powróci krew. A moje miesiączki, kiedyś bardzo regularne, teraz są tak rzadkie i skąpe, że ledwo rozpoznaję te skrócone epizody krwawienia jako okres. Zawsze słyszałam, że wyglądam młodo jak na swój wiek. Teraz czuję się dokładnie odwrotnie – tak jakbym zestarzała się wewnętrznie, tak jakby moja powolna, zepsuta, niewydarzona macica zatruwała mnie od środka. Jakbym była jałowa. Trudno mi przezwyciężyć to uczucie przygnębienia, które spowija mnie i tłamsi. Pławię się w marazmie, zamiast się z niego wydostać.

O tym się mówi

Autorka porusza również temat gwałtu z perspektywy osoby skrzywdzonej, która całkowicie wyparła fakt, że rzeczywiście doszło do gwałtu. Mówiąc słowo gwałt wyobrażamy sobie ciemną uliczkę z nieznajomym zakapturzonym sprawcą, jednak gwałt w związku również występuje. Bo nagle okazuje się, że „to wcale nie ma o czym mówić, stało się i tyle”. Nie. Jest o czym mówić i mamy mówić o tym głośno.

Prawdą jest, że ta książka składa się w większości z fragmentów takich, jak powyżej. Autorka nie przebiera w słowach, nie stara się być poprawna, bo tak wypada. Pisze to, co rzeczywiście chce nam przekazać. Warto również wspomnieć o oryginalnym tytule, „Notes to Self”, który niezwykle trafnie oddaje charakter samych esejów. Sama książka wydana jest za to pięknie, tu brawa dla całkiem nowego wydawnictwa Cyranka, które wie co to znaczy przyciągający uwagę minimalizm.

Wartościowy debiut

Ciężko uwierzyć, że jest to debiut literacki autorki. Twórczość Pine przypomina trochę terapię, którą autorka postanowiła opublikować i pomóc przy tym nie tylko sobie, ale również nam, społeczeństwu. To, czy z tego skorzystamy zależy wyłącznie od nas.

Siła esejów Emilie Pine tkwi przede wszystkim w tym, że autorka nie stara się na siłę wzbudzać w nas szeregu emocji. Ale uwaga uwaga, pomimo takiego zabiegu emocje i tak przychodzą ze zdwojoną siłą. Ważne teksty ze względu na tematykę, to swojego rodzaju próba poukładania i zaakceptowania przeszłości taką, jaka rzeczywiście jest. Możemy się z nich naprawdę wiele nauczyć. Niesamowity jest w tej książce poziom świadomości – swoich błędów, tego, w jaki sposób postrzegają nas inni ludzi i tego, jaki mamy na to rzeczywisty wpływ.

Ocena: