Turbulencja Dariusz Kulik

Turbulencja – Dariusz Kulik

Jeśli boicie się latać samolotami, jest duża szansa, że dzięki książce “Turbulencja”, napisanej przez kpt. Dariusza Kulika, wasze obawy choć trochę się zmniejszą. Może nawet zapragniecie zostać pilotem?

Przyznaję, że dość dziwnie rozpisywać się o książce dotyczącej lotnictwa komercyjnego w czasie, gdy za chwile większość krajów na świecie zamknie swoje granice oraz porty lotnicze (w Polsce już to się stało), a liczba samolotów do śledzenia na stronie FlightRadar.com zmniejszy się kilkukrotnie. Jeśli w ciągu najbliższych tygodni lub miesięcy planowaliście podróże samolotem w rozmaite zakątki naszego globu, dziś warto jednak zrewidować swoje plany i np. sięgnąć po książkę “Turbulencja”. Nie będzie to dla was czas stracony.

Sam nigdy nie obawiałem się latania, ale całkowicie rozumiem ludzi, którzy panikują w zamkniętej, metalowej tubie, lecącej ponad 900 km/h na wysokości 10 km nad ziemią. Jest to bez wątpienia przeżycie niezapomniane, szczególnie gdy robi się to po raz pierwszy. W sieci nie brakuje poradników i artykułów, które dość szczegółowo usiłują uspokajać potencjalnych pasażerów. Jednak czasem warto oddać głos fachowcom. Kimś takim jest kpt. Dariusz Kulik, którego filmy na kanale “Turbulencja” na YouTube oglądają setki tysięcy ludzi. I pewnie wielu z nich zazdrości mu prestiżowej (z naszego punktu widzenia) pracy pilota samolotów komercyjnych. Czy faktycznie jest czego zazdrościć?

Turbulencje na pokładzie

“Turbulencja” to lektura, którą możemy klasyfikować jako pozycję popularnonaukową, bo poza wieloma reportażowymi wstawkami i anegdotami, jest w niej zaskakująco dużo tematów technicznych, a nawet naukowych. Kulik wyczerpuje temat samolotów i samego latania od strony mechanicznej, podając nawet wzory np. na obliczanie siły nośnej. Nie ukrywam, że niektóre tego typu rozdziały delikatnie mnie przytłoczyły. Odniosłem wrażenie, że autor stara się do swojej książki przemycić kilkanaście stron z podręcznika, jaki przerabiają w szkołach kandydaci na pilotów. Na szczęście to tylko jeden rozdział z pięciu, z perspektywy autora bardzo ważny i potrzebny, ale nie zdziwię się, jeśli niektórzy czytelnicy zechcą go ominąć.

Turbulencja Dariusz Kulik

Na szczęście cała reszta w “Turbulencji” jest naprawdę dobra i co ważne, wciąga. W wyczerpujący sposób zgłębia i odkrywa tajniki pracy pilota. Możliwość prowadzenia narracji z perspektywy osoby tak doświadczonej za sterami Boeinga lub też Airbusa jest tutaj dużym atutem. Mam wrażenie, że w społeczeństwie piloci samolotów traktowani są jako ktoś wyjątkowy (i nie świadczą o tym tylko brawa na pokładzie maszyn tuż po lądowaniu). Teoretycznie coś w tym jest, bo przecież każdego dnia biorą na siebie gigantyczną odpowiedzialność, a w ich rękach jest życie nawet kilkuset pasażerów.

Na szczęście w swojej pracy nie są osamotnieni. Mają wsparcie na lotniskach, w autopilocie (na którym nie wolno zawsze polegać), czy nawet w osobie pierwszego oficera. Mało tego, rutyna i wieloletnie doświadczenie sprawia, że to co z perspektywy pasażera wydaje się czymś niezwykłym (jak np. lądowanie na brytyjskim Heathrow przy silnych podmuchach wiatru lub na krakowskich Balicach w ogromnej śnieżycy), dla pilota samolotu to po prostu kolejny dzień w biurze.

Piloci odkrywają świat

To właśnie w “Turbulencji” spodobało mi się najbardziej. W książce Kulika wszystko opisane jest na chłodno, z perspektywy osoby, która na lataniu zjadła zęby. Nie ma w niej przesadzonych opowiastek z kokpitu, anegdot tak nieprawdopodobnych, że tak naprawdę nigdy się nie wydarzyły. Jest rzeczowo, jasno i na czasie. Bardzo podobał mi się fragment dotyczący katastrof Boeinga 737 MAX, o których w mediach na całym świecie było w ciągu ostatniego roku bardzo głośno. Kulik nie ucieka od tematu, a wprost przeciwnie potrafi wyjaśnić, co było ich przyczyną i dlaczego nowe maszyny Boeinga są obecnie uziemione. Nie da się ukryć, że gdy już wzbiją się w powietrze, będą najbezpieczniejszymi samolotami w historii.

Jestem też zaskoczony faktem, że kpt. Kulik w swojej wcale nie tak długiej karierze pilota zdołał zwiedzić tak ogromną część naszego globu. Pracował na Malcie, Islandii, w Arabii Saudyjskiej, w Indiach, a nawet latał nad Ameryką Południową. Więc jeśli miałbym mu czegoś zazdrościć, to zdecydowanie bycia prawdziwym obieżyświatem. Mało tego, jestem przekonany, że lista krajów, które w trakcie swojej kariery pilota odwiedzi, znacznie się wydłuży. 

 

Turbulencja Dariusz Kulik

Doceniam też sposób wydania “Turbulencji” przez SQN. Nieco większa czcionka, całkiem sporo schematów i grafik, które pozwalają lepiej zrozumieć trudniejsze w przyswojeniu rozdziały. Nie brakuje też zdjęć robionych przez samego autora, w większości z kokpitu pilotowanych przez niego maszyn. Wypada jedynie żałować, że są one dość kiepskiej jakości, ale zdaje sobie sprawę, że wydawca nie chciał podbijać ceny książki, przez lepszy papier. Zdjęcia są fajnym dodatkiem, ale liczy się treść.

Oklaski po lądowaniu

Jeśli samolot intryguje Was nie tylko jako wielka maszyna, ale też zwyczajny środek transportu na wakacje, sięgnijcie po “Turbulencję”. Jest to bardzo sprawnie napisana pozycja, która wyczerpuje temat nie tylko samolotów, ale całego lotnictwa komercyjnego. Odsłania kulisy pracy pilota i wskazuje drogę dla wielu młodych osób, których marzeniem jest latać. Nie tylko jako pasażer, ale też jako pilot lub członek personelu pokładowego.

Ocena: