W ciemność – Anna Bolavá

Czytanie literatury czeskiej wciąga. Zwykle zaczyna się od jednej powieści, która zaciekawiła nas notą wydawniczą, a może nawet i ponadprzeciętną okładką. Kończy się za to na ogromnej liście przeczytanych książek czeskich autorów i (szczególnie!) autorek, i jeszcze większą listą książek, po które jak najszybciej chcemy sięgnąć. Tak zaczęło się to u mnie i mam teraz tylko jedną nadzieję – oby lista tych dobrych powieści nigdy się nie skończyła.

W ostatnim czasie udało mi się poznać twórczość Karela Čapka czy Petry Hůlovej. Teraz przyszła kolej na Annę Bolavę, czyli autorkę książki o tajemniczym tytule „W ciemność”. Pomimo tego, że nota wydawnicza nie mówi zbyt wiele, subtelnie zdradza kilka elementów na temat samej powieści. Jestem pewna, że wiele osób po przeczytaniu tych kilka zdań na pewno poczuło się zachęconych do przeczytania książki, uważam jednak, że nota ZDECYDOWANIE nie przygotowuje na to, co nas czeka. Można nawet poczuć się nieco oszukanym. Bo powieść Anny Bolavy to petarda, o czym zresztą za chwilę Wam opowiem.

Już od pierwszych stron przychodzi zmierzyć się nam ze światem pełnym nieograniczonej liczby bodźców, które na nas oddziałują. Światem pełnym zapachu lasu, suszonych liści i kwiatów, czy dusznych i parnych miejsc, w których przebywa bohaterka. Tę książkę się odczuwa. Każde zapisane w niej zdanie wywołuje emocje. Barwne opisy sprawiają, że momentami naprawdę można poczuć zapach opisywanych kwiatów i usłyszeć szelest wysuszonej sterty liści. Plastyczne, żywe ale nienachalne opisy są jednym z punktów, za które ogromnie cenię tę powieść. Tylko nieliczni potrafią pisać tak, jak robi to Anna Bolavá.

„W ciemność” to powieść z kategorii tych, które czyta się bardzo szybko. Niezwykłe opisy nie sprawiają jednak, że jest to łatwa lektura. Historia Anny Bartákovej, naszej bohaterki, boli, uwiera i wywołuje niepokój. Jest to w pewnym stopniu zasługa tego, że cała historia została opisana w pierwszej osobie. Wiemy o czym bohaterka myśli, jak się czuje, co jej doskwiera i z czym przychodzi jej się zmierzyć każdego ranka po wstaniu z łóżka. Poznajemy bohaterkę w całości. Nic nie zostaje przemilczane.

 

Po latach osiągnęłam swój cel. Nie pozostał przy mnie ani jeden człowiek. Od tygodni nie ma w moim życiu miłości ani innych uczuć, do działania napędza mnie tylko jakaś przedziwna chciwość. To nie kwestia pieniędzy, raczej ciążącego nad naszą rodziną przekleństwa. Uśmiecham się i ból eksploduje. Ale kiedy tego nie robię, boli jeszcze bardziej.

 

Powieść Anny Bolavy to także próba ukazania kolejnych faz alienacji i wyobcowania głównej bohaterki. Jej stosunku do siebie samej i otaczającej ją rzeczywistości. Na niemal 300 stronach autorce udało się ukazać etapy rozpadu fizycznego i duchowego, a także próby pogodzenia się ze śmiertelnością. Tematy ciężkie, trudne do skategoryzowania, wywołujące fale sprzecznych emocji. To jedna z tych powieści do których ciężko jest wrócić, a mimo tego i tak chce się ją przeczytać po raz kolejny.

Po moich kilku(nastu) próbach i podejść do twórczości naszych południowych sąsiadów zostałam miłośniczką literatury czeskiej. Jeśli ktoś zechce sięgnąć po jedną z powieści czeskich autorów, wybór na pewno ułatwi strona Czeskie Klimaty – to największa bazy czeskiej literatury, z której również korzystam. Tymczasem pozostaje mi mocno liczyć na to, że wkrótce zobaczymy na tej stronie zapowiedź kolejnej powieści Anny Bolavy.

RSS
Facebook
Instagram