Życie Sus Jonas T. Bengtsson
Literatura piękna,  Recenzje

Życie Sus – Jonas T. Bengtsson

Ależ ja chciałam przeczytać „Życie Sus”! Odliczałam dni do premiery, a jak tylko pojawiła się w księgarni stacjonarnej pognałam zobaczyć jak też została wydana. Okładka jest piękna, miałam jednak wrażenie, że książka jest „nadmuchana” ogromnymi marginesami i sporą czcionką, poczekałam więc na ebooka. I powiem Wam, że teraz, po lekturze, mam problem z tą książką. Świetnie czytało się tę powieść – bez upiększeń, jednoznacznie i brutalnie o życiu. A jednak mam wrażenie, że historia jest niewykorzystana, a potencjał zmarnowany.

Zacznę od wydania, które pośród innych książek na półce w księgarni prezentuje się naprawdę pięknie. Minimalistyczna, czerwona okładka, twarda oprawa – nic tylko kupować i zabierać do domu. A jednak w momencie, gdy wzięłam „Życie Sus” do ręki poczułam się lekko skonsternowana. Bo książka, która wygląda tak pięknie została „powiększona”, aby wyglądała na taką, która posiada po prostu więcej treści. I tu pojawia się pytanie: co jest złego w wydawaniu cieńszych książek? Jeśli jakaś książka powinna mieć 150 stron, dlaczego wydawnictwa usilnie próbują zrobić z niej 220-stronicową opowieść. Dla mnie był to główny powód, dla którego nie kupiłam tej książki w formie papierowej – w takiej sytuacji, wolę mieć zdecydowanie ebooka.

O czym jest „Życie Sus”

Historia Sus jest nadzwyczajna. Autor od samego początku dawkuje nam informacje na temat bohaterki, stopniowo odkrywając szereg tajemnic, które budują tę opowieść. Sus 19-letnia dziewczyna, która sama musi sobie poradzić w świecie nie tak pięknym i bezpiecznym, jak mogłoby się nam wydawać, zostaje brutalnie wrzucona w świat dorosłych. Pomimo tego, że mamy podstawy naprawdę dobrze napisanej bohaterki, ostatecznie dostajemy postać, która zatraca się w zdarzeniach przedstawionych w powieści.

„-Jeśli będziesz…czegoś potrzebowała, to zadzwoń do mnie. Albo do Roberta. To Klaun, ale dobry Klaun.
Sus Kiwa głową.
-I jeszcze jedno.
-Tak?
-Jeśli masz zamiar się zabić, zrób to w mieszkaniu. Połknij słoik tabletek nasennych albo kup paczkę żyletek. Tylko znikąd nie skacz. Dzieciaki z bloku i tak widziały już dość.”

Proza Bengtssona jest bezpośrednia. Jeśli chce nam o czymś powiedzieć, po prostu to robi. W krótkich, składających się raptem z kilku słów zdaniach zawiera wszystko to, co chce nam przekazać. Z Życia Sus wyłania się obraz mrocznej przeszłości i historii rodziny, w której wydarzyła się tragedia. Niemal do końca powieści czytamy o ojcu i bracie dziewczyny, których przeszłość (i przede wszystkim przyszłość) nie jest nam do końca znana.

Życie Sus Jonas T. Bengtsson

Zdecydowanie najbardziej zapadł mi w pamięć wątek z kotem, którym zaczęła się „opiekować” nasza bohaterka. To, w jaki sposób zostały opisane emocje i działania Sus w tym aspekcie potrafią wprawić w osłupienie. Ja nie mogłam tym momencie przestać czytać, nie wyobrażam sobie, żebym mogła odłożyć wtedy książkę i jak gdyby nigdy nic przejść do codzienności. Szczerze mówiąc, nie spotkałam się wcześniej z tak poprowadzonym wątkiem.

Obecnie jesteśmy przyzwyczajeni do historii, w których poznajemy niemal całe życie bohaterów, nawet jeśli jest ono odkrywane krok po kroku. Przywiązujemy się do nich, żyjemy ich życiem. W „Życiu Sus” poznajemy tylko pewien urywek z jej życia. Największy niedosyt pozostawia zakończenie powieści. Można mieć wrażenie, że autor gdzieś się spieszy, stara się domknąć wszystkie wątki, kilka z nich zostawia niedopowiedziane, aby czytelnik miał możliwość samemu dopowiedzieć sobie dalszy ciąg historii. Mam wrażenie, że zakończenie było chaotyczne, spłycające całą historię. Przy tak dobrze wyważonej powieści, kilkanaście ostatnich stron zdają się być pisane w pośpiechu, tylko po to, aby jak najszybciej nastąpił finał.

„Życia Sus” chciałoby się więcej. Bohaterka jest na tyle wyrazista, a jej historia tak bardzo przyciąga uwagę, że tak szybkie zamknięcie tej historii, w taki sposób wydaje się być nieprawdopodobne. W konsekwencji trudno powiedzieć o tym, aby „Życie Sus” poruszało do głębi. Owszem, jest to ważna, piękna i jednocześnie przerażająca powieść, ale jednak ostatecznie pozostawia nas z poczuciem niewykorzystanego potencjału i zamknięcia historii „w połowie”.

 

Ocena: