Fiva przekroczyć granicę strachu
Literatura faktu

Fiva. Przekroczyć granicę strachu – Gordon Stainforth

Wspomnienia na temat wyprawy zostały spisane przez Gordona Stainfortha, który wraz ze swoim bratem postanowił wejść drogą o nazwie Fiva na Trollvegen, czyli obecnie jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych w Norwegii. Niewiele brakowało, aby trzydniowa wyprawa zakończyła się tragicznie. Dla bliźniaków okazała się twardą lekcją życia. Powrócili do domu głodni, wycieńczeni, z wieloma urazami, a po 40 latach od wyprawy Gordon postanowił opisać te wydarzenia.

Plusem jest to, że autor niczego nie ukrywa i nie zrzuca winy na złe warunki pogodowe. Wyraźnie powtarza, że za porażki najczęściej odpowiadało ich niepełne przygotowanie do wspinaczki. Nie posiadali odpowiedniego sprzętu, w formie prowiantu zabrali ze sobą czekoladę i kilka kanapek, a za odpowiednie i jedyne ćwiczenia posłużyła im wspinaczka na skałkach.

Ciekawe jest też to, że dwóch 19-letnich chłopaków postanowiło podjąć się wyprawy na wymagającą górę z poradnikiem w ręce, bez żadnego profesjonalnego wsparcia. Książka, z którą bracia pokonywali trasę, zawierała na tyle mało informacji, że niemal od razu zgubili się wchodząc w ścianę Trollveggen.

„Fiva” została napisana po całej akcji, wiemy więc, że bracia powrócili z wyprawy, choć z pewnością było kilka momentów mrożących krew w żyłach. Warto wspomnieć, że historia została opowiedziana w pierwszej osobie w czasie teraźniejszym, możemy więc przeżywać wyprawę razem z bohaterami. Mogą za to nieco przeszkadzać nazbyt ożywione reakcje na konkretne sytuacje, których celem z pewnością było wzbudzenie w odbiorcy jeszcze większej niepewności. Zdania typu „A co jeśli zginę?!” lub „Tak, teraz to na pewno umrę” przewijają się przez cały reportaż, bardzo często w nieodpowiednich momentach, przez co całość wyszła nieco sztucznie.

Wciąż pamiętam zawarte w książce szczegóły, choć przeczytałam ją prawie miesiąc temu. Jednym z powodów, dla którego tak bardzo zapadła mi w pamięć, jest to, że ta historia wydaje się być po prostu nierzeczywista. W dobie informacji od profesjonalistów na temat przygotowania do wspinaczki niemożliwe jest, aby ktoś zdecydował się na wyprawę z wątpliwej jakości poradnikiem.

Niemniej, książka zaskakuje, zadziwia, a momentami nawet irytuje. Niestety pomimo krótkiej treści, nie posiada zbyt wiele punktów, które pozytywnie wpływałyby na ostateczną ocenę. „Fivę” można więc traktować jako dość ciekawy eksperyment w kategorii literatury faktu, można też jako poradnik „w jaki sposób na pewno nie chodzić po górach.”

Ocena: