Okołoksiążkowe

Książkowe podsumowanie sierpnia!

Czas na książkowe podsumowanie sierpnia! W zeszłym miesiącu przeczytałam sześć książek i każda z nich okazała się warta sięgnięcia. Literatura chorwacka, ukraińska, polska, fińska – było ciekawie, różnorodnie, kontrowersyjnie i zaskakująco. Zdecydowanie życzę sobie i Wam więcej tego typu książek 🙂 Ale o jakich tytułach mowa? Zapraszam do zestawienia.


„Wzgórze” Ivica Prtenjača, wydawnictwo Biblioteka Słów

Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką w tym miesiącu jest „Wzgórze”. To powieść, która hipnotyzuje i skłania do refleksji. Potrafi zauroczyć prawdą bijącą od głównego bohatera, życiem na wzgórzu w malowniczej Dalmacji z dala od ludzi, z którymi najczęstszy kontakt to ten za pomocą lornetki. Ile razy chciało się uciec od pracy, ludzi, dostępności dla innych 24 godziny na dobę. Ta książka daje nam taką możliwość, a przy okazji w trafny sposób obnaża wiele aspektów naszego życia.

To jedna z tych książek, do których powinno się wracać. Ilekroć o niej myślę, przypomina mi się moment, gdy bohater widzi oddalającą się wyspę – to o czym myśli, to co czuje – jest to tak bardzo ludzkie, że na wzgórzu możemy zobaczyć po prostu siebie. Recenzję tej powieści możecie przeczytać na blogu: klik.

„Najdłuższe czasy” Vołodymyr Rafiejenko, wydawnictwo KEW

To zdecydowanie najtrudniejsza książka, jaką przeczytałam w sierpniu. Autor w niebanalny, zawiły sposób porusza temat wojny na wschodzie Ukrainy. W mieście Z rozpoczyna się piekło. Wojna sprawia, że wszystko to, co było tak dobrze do tej pory znane zmienia się o 180 stopni, a ludzie, którym wcześniej mogliśmy bezgranicznie ufać mogą w sekundę znaleźć się na liście największych wrogów. W samym środku tego szaleństwa znajduje się pewne miejsce, w którym prawa fizyki przestają istnieć, a bohaterowie zmuszeni są podejmować decyzje, które mają olbrzymi wpływ na losy innych ludzi.

Tak, „Najdłuższe czasy” to książka, która od czytelnika wymaga wiele. Nie powinno to jednak zniechęcać do jej przeczytania, a wręcz przeciwnie. Niezwykle wartościowa literatura, która ma ogromną moc zmiany perspektywy. Recenzja tej książki pojawi się tutaj wkrótce.

„Rok zająca” Arto Paasilinna, wydawnictwo Książkowe Klimaty

Co to była za książka! Lata 70., dwójka mężczyzn znudzonych życiem jedzie samochodem nie przypuszczając, że ta służbowa podróż odmieni życie przynajmniej jednego z nich – no może nie tyle sama podróż, co nieszczęśliwy wypadek związany z potrąceniem…zająca. Mężczyzna w tym właśnie momencie zdaje sobie sprawę, że jego życie przybrało nieodpowiedni kierunek – nudna praca, nieudany związek i brak jakichkolwiek perspektyw na zmianę. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i od tej pory zaczyna się już jazda bez trzymanki, w której każdy dzień przynosi mu zupełnie nowe doświadczenia.

Arto Paasilinna kilkadziesiąt lat temu napisał książkę, która nie mogła być bardziej aktualna niż teraz. Ogromna część ludzi goniącym za sukcesem potrzebuje swojego „zająca”, który wskaże mu drogę w podejmowanych decyzjach dotyczących własnego życia. Fantastyczna! Jeśli chcecie sięgnąć po książkę, która zaciekawi i pochłonie Was od pierwszej strony, to będzie to zdecydowanie „Rok zająca”.

„Prawa medycyny. Zapiski z niepewnego terenu” Siddhartha Mukherjee, wydawnictwo Relacja

Prawa medycyny to zbiór przemyśleń Siddharthy Mukherjee, które miały wpływ na rozwój jego pracy w dziedzinie onkologii. Autor wyraźnie podkreśla, że medycyna jest nauką na tyle nową, że jej prawa powstają na naszych oczach, a każda informacja to kamień milowy, który może pomóc w pokonaniu wielu chorób.

Książka Siddharthy Mukherjee ma zaciekawić, a nie znużyć i rzeczywiście swoje zadanie spełnia. Można mieć jednak wrażenie, że nawet podjęte tematy nie są tak dogłębnie przedstawione, jak ostatecznie mogłyby być. Autor przytacza mnóstwo ciekawych historii, które nie zostają dokończone lub zostały wspomniane tylko w kilku zdaniach. Dla osoby, która chce zdobyć szczegółową wiedzę chociażby z zakresu przedstawionych przypadków, ta książka będzie niewystarczająca. Od razu po przeczytaniu tej książki napisałam recenzję, którą można przeczytać tutaj.

„Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie” Heike Geissler, wydawnictwo Czarne

Doceniam tę książkę z jednego powodu szczególnie – Heike Geissler w najbardziej trafny sposób przedstawiła pracę w korporacji, dla której zupełnie nie liczy się człowiek, tylko liczby. Taką korporacją nie jest rzecz jasna tylko wspomniany w książce Amazon. „Praca sezonowa” to swoiste odbicie, w którym mogłyby się przejrzeć nawet te firmy, które na korporacyjnej drodze dopiero zaczynają stawiać swoje pierwsze kroki.

Wynik ponad cechy osobowości? Olaboga, o jakich cechach my mówimy! Ostatecznie i tak pracownik widziany jest przez pryzmat tego, ile udało mu się osiągnąć w pracy. W przypadku Geissler chodziło wyłącznie o liczbę przyjętych na magazyn towarów. Dłuższe L4? Pracodawca zapewne będzie życzył Ci powrotu do zdrowia, później powita Cię w pracy z uśmiechem, a ostatecznie i tak otrzymasz prezent w postaci wypowiedzenia za niewyrobienie normy. Lampki do czytania, sokowirówki i książki same się przecież nie odbiorą.

Bardzo trafna i momentami przerażająca książka, która obnaża prace w ogromnej korporacji, jej wpływu na życie prywatne i tego, jaki ślad pozostawia po sobie już wiele miesięcy po złożeniu wypowiedzenia. Ciekawy eksperyment, który spotkał się ze skrajnymi opiniami – ja zdecydowanie należę do grona osób zafascynowanych historią autorki.

„Wdech i wydech” Dominika Horodecka, wydawnictwo Warstwy

„Wdech i wydech” to jedna z tych książek, na którą trafiłam przypadkiem, a gdy już zaczęłam ją czytać, zostałam całkowicie pochłonięta przez świat, który stworzyła Dominika Horodecka. Historia rodziny, w którą z każdą kolejną stroną coraz bardziej się angażujemy mogła wydarzyć się tuż obok nas. Rodzina, która tak jak inne mają swoje mniejsze i większe problemy. Natalia, mała dziewczynka, która poznaje świat w swój prosty, nieco naiwny sposób. Matka, dla której okazywanie miłości to słabość, na którą w obecnym czasie nie może i nie chce się zdobyć i ojciec – artysta, dla którego wartości zmieniają się z prędkością wypowiedzianego słowa – jednym razem wartością ponad wszystko jest rodzina, żeby po chwili bez mrugnięcia okiem zamienić ją na alkohol. Ich życie w domu sąsiadującym z cmentarzem dyktowane jest kłótniami, wizytami babć i dziadków i znowu kolejnymi kłótniami.

Uważam, że już po pierwszych kilku stronach można poznać, czy ktoś umie pisać, czy jednak do dobrego pisarza/pisarki sporo mu brakuje. U Dominiki Horodeckiej wystarczyło mi zaledwie kilka zdań. Ta książka jest przepięknie napisana!