Misfit Manifest
Literatura faktu,  Recenzje

Misfit. Manifest – Lidia Yuknavitch

Lidia Yuknavitch w swojej książce porusza temat osób niedopasowanych do życia w świecie takim, jakim znamy. Odmieńców, którzy stali się nimi pod wpływem doświadczeń z przeszłości lub właśnie poprzez to, co tkwiło w nich głęboko w środku. Historia, którą opowiada autorka w żaden sposób nie jest przyjemna i łatwa do przyswojenia. Wręcz przeciwnie. Kobieta, która wydała kilka książek, wykładała na uniwersytecie, ma męża i dziecko w ciągu swojego dotychczasowego życia borykała się z ogromnymi przeciwnościami.


Lidia Yuknavitch jest autorką kilku książek, a jej prelekcje obecnie można obejrzeć na YouTube. Z książki dowiadujemy się, że jest również nauczycielką, żoną i matką. W „Misfit” opowiada historię swojego życia i tego, co wpłynęło na nią i ukształtowało jako człowieka. Przemoc, niepełnosprawność matki, śmierć dziecka, rozwód, zwolnienie z uczelni, chwilowa bezdomność. To trudna przeszłość. Ciężko zaliczyć ją do bezproblemowego życia i „łapania chwili”. Autorka dzieląc się tak intymnymi szczegółami chce pokazać, że to nie cudze wybory i porażki definiują nas jako człowieka, ale ostatecznie to, jaką drogę nam uda się obrać.

„Jeżeli miałabym wytatuować sobie jakieś zdanie na czole, prawdopodobnie brzmiałoby ono: „Nie jestem historią, w której mnie umieściliście”. Im więcej osób zdołam przekonać do przyjęcia tego życiowego motta, tym więcej dobrego uczynię w trakcie swojego życia.
Nie musimy akceptować historii, które dziedziczymy i które nakazują nam, kim powinniśmy być. W każdej chwili mamy prawo wstać i powiedzieć „nie”, nawet jeśli przez całe życie mówiliśmy „tak”. Nigdy nie jest za późno. Zawsze możemy odrzucić historię, która została na nas nałożona. Możemy też przeanalizować i zniszczyć jedną historię, a ożywić drugą. Mamy nieskończone możliwości.

To, że dzieciństwo ma ogromny wpływ na to, jak będzie wyglądać dorosłe życie to fakt. Pytanie jednak, czy człowiek ma rzeczywisty wpływ na to, jak będzie wyglądało jego życie, czy może wszystko jest w nas „zaprogramowane”. Czy idąc ścieżką pełną przemocy, znęcania się psychicznego i fizycznego lub braku miłości ze strony rodziców jesteśmy z góry skazani na porażkę? Powyższy fragment to zaledwie kropla w morzu tego, co zostaje nam przekazane. Podobać się może też podejście Yuknavitch do tematu i jej niezamykanie się na inne, bardzo często odmienne historie.

Czytając „Misfit” w pewnych momentach trudno nie zauważyć poradnikowego stylu, którego zadaniem jest podniesienie na duchu osoby nieprzystosowane. Nieszczególnie podoba mi się ten zabieg. O wiele wymowniejsze jest bazowanie na faktach – już sama historia Lidii uderza w czytelnika z ogromną siłą i daję nadzieję, że jesteśmy wyjść z nawet najtrudniejszej sytuacji. Nie dziś, nie jutro, może za miesiąc, ale po kolejnej i kolejnej próbie na pewno się to uda.

Poza ogromną ilością informacji na temat życia autorki, świadectw jej bliskich i trochę mniej przyjemnych coachingowych przemyśleń można w tej książce zauważyć coś jeszcze. Coś, co dość mocno daje o sobie znać od pierwszego do ostatniego rozdziału. Mowa tutaj o sporej liczbie powtórzeń. Dla czytelnika, który skupia swoją uwagę w trakcie lektury bardzo łatwe stanie się wyłapanie szczegółów z życia autorki, o których wspomina ona nawet kilkukrotnie. Sama książka staje się przez to nieco chaotyczna i niespójna.

Są oczywiście elementy, na które szczególnie warto zwrócić uwagę. Yuknavitch odnosi się do szablonowych frazesów, których założeniem jest podniesienie na duchu drugiej osoby. Po ich zastosowaniu dzieje się coś zupełnie odwrotnego. W jaki sposób możemy pomóc ofiarom przemocy, osobie uzależnionej od narkotyków czy alkoholu? Powiedzieć, że wszystko będzie dobrze i współczuć? Według autorki to najgorsze, co możemy zrobić. To, co możemy zauważyć rozdział po rozdziale to właśnie to, że największą pomocą dla osób pokrzywdzonych są konkretne działania – zapewnienie bezpieczeństwa, a nie poklepanie po ramieniu.

„Misfit” lub chociaż jeden z jej fragmentów powinien obowiązkowo przeczytać każdy. Zostały tutaj bowiem zapisane wspomnienia matki, która tuż po porodzie musiała zmierzyć się ze śmiercią własnego dziecka. Czy wpłynęło to na jej zdrowie psychiczne? Absolutnie tak. Żałoba towarzyszyła kobiecie przez kilka lat i nawet po urodzeniu syna, rana po zmarłej córce wciąż się nie zagoiła. Lidia Yuknavitch opisuje ten stan jako ogromna wyrwa, której nawet na sekundę nie da się pozbyć. Zostaje ona z człowiekiem na zawsze. To jeden z najbardziej poruszających fragmentów tej książki, dający naprawdę wiele do myślenia.

Niewielka książka licząca zaledwie 145 stron naładowana emocjami, konkretnymi informacjami i wspomnieniami autorki. „Misfit” to trochę rozliczenie autorki z przeszłością, z którą wcześniej udało jej się już na swój sposób pogodzić. Przystępna forma, spora dawka treści i konfrontacji i z lekkim trenerskim zabarwieniem. Dla entuzjastów tego typu literatury, która wciąż pozostaje literaturą faktu, ten tytuł śmiało może zostać dopisany na listę „do przeczytania”.

Ocena: