podsumowanie roku
Okołoksiążkowe

Moje nieksiążkowe podsumowanie 2020 roku

To podsumowanie roku docelowo miało się znaleźć na Instagramie pod jednym z postów, rozpisałam się jednak na tyle, że nawet gdybym bardzo się starała to nie zmieszczę tego w jednym opisie. Tekst zatem pojawia się tu, jest w nim trochę prywaty, czego standardowo staram się nie robić, ale myślę, że dobrze czasem zrobić takie małe podsumowanie 🙂 Zaczynamy!


Styczeń

Styczeń: miesiąc, w którym żyłam naszą podróżą. Święta spędziliśmy na Malcie, na wigilię jadłam pizzę, a dzień później wracaliśmy ze stolicy do hotelu na nogach, bo nie kursowały żadne autobusy. Po powrocie do domu nie zastanawiałam się zbyt długo i zaczęłam planować kolejne loty. Zamówiłam najpiękniejszy planer jaki w życiu widziałam. Jak to się skończyło – możecie się domyślać 😀

Luty

Luty: gdybym mogła opisać ten miesiąc tylko jednym słowem byłyby to „studia”. To miesiąc uczelni, zimna, niewyspania, sesji. I masy projektów. O moich studiach opowiadałam Wam w podsumowaniu 2019 roku. Zrezygnowałam z kierunku, który z kreatywnością nie miał zbyt wiele wspólnego (finanse i rachunkowość) na poczet grafiki komputerowej. Najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć!

Marzec

Marzec: Kanał na YouTube! Zaczęło się dziać trochę więcej, ale jak to ja, tu światło nie takie, tu kadr nie taki, ogólnie – czułam przytłoczenie, że nie wychodzi mi tak jakbym chciała. Tak, jestem perfekcjonistką, a ta cecha bardzo często prowadzi do złego samopoczucia. Walczę z tym!

Kwiecień

Zaczęła się u mnie praca zdalna i wbrew pozorom wjechałam na nowy level produktywności. Tak, jestem bardziej produktywna w domu, wykonuję zadania o wiele szybciej i przy tym czuję się bardziej komfortowo. Praca zdalna to też siłownia w domu! Czytanie i ćwiczenie jednocześnie było super sprawą, choć moja kondycja pozostawiała wiele do życzenia:)

Maj

Maj: Problem z błędnikiem (i zdiagnozowany oczopląs), który szybko przyszedł i przez około miesiąc nie chciał odejść. Szpital, kilka tygodni leżenia w łóżku i patrzenia w jeden punkt, bo świat wirował jak po dobrej imprezie. Nie polecam!

Czerwiec

Czerwiec: Spacery. Dużo spacerów. Las, rzeka, świeże owoce i dużo książek. I dużo bloga! 🙂 Na kilka dni pojechaliśmy nad morze – absolutna cisza, zero ludzi i sporo słońca.

Lipiec

Lipiec: Nowe rośliny w mieszkaniu, nowy regał. Przewartościowanie kilku rzeczy i spokój. A, i nowe miejsce do czytania na balkonie. Moje ulubione miejsce w mieszkaniu 🙂

Sierpień

Sierpień: skończyłam 25 lat! Jak na poważnego człowieka przystało, zaczęłam uczyć się jeździć na rolkach. Dlaczego jest to dla mnie aż tak duże wyzwanie? Boję się prędkości. Niektórzy mają lęk wysokości, boją się pająków, a u mnie jest prędkość. Mój mózg doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie wykręcę prędkości jak w bolidzie, a mimo wszystko coś mnie paraliżuje. Do tej pory szło mi topornie, ale wrócę i się nauczę, nie ma że się nie da!;)

Wrzesień

Wrzesień: Lot na Rodos. Więcej słońca, więcej warzyw i owoców. Okazało się, że moja blada cera opala się jak u większości ludzi. Promienie słoneczne nie przenikają przeze mnie! Odkrycie miesiąca. Wynajęliśmy samochód, którym podróżowaliśmy po wyspie. Pech chciał, że po kilku godzin klimatyzacja przestała działać, więc zawróciliśmy i dostaliśmy nowe auto. Zwiedziliśmy wyspę wzdłuż i wszerz. Było pięknie!

Październik

Dojrzałam do kolejnych nowych roślin, które, uwaga, wciąż są i mają się dobrze! 😀 Powoli robi się w naszym mieszkaniu mała dżungla. Więcej świadomej pielęgnacji, więcej świadomego żywienia i trochę więcej odpoczynku. 

Listopad

Listopad: Studia, kilka projektów w 3dsMax. Pierwszy śnieg. To był też ten miesiąc, w którym zdałam sobie sprawę z mojej asertywności. A raczej jej braku, przez którą siedziałam w stosie książek do recenzji. To jedno z moich postanowień blogowych na przyszły rok, częściej mówić „nie” i nie zgadzać się zbyt szybko na współprace. Po raz pierwszy zagrałam też w szachy!

Grudzień

Wróciłam do Jogi i przy okazji mogę Wam polecić moje najnowsze odkrycie – PortalYogi.pl. Nie wiem dlaczego znalazłam to studio tak późno, ale teraz ćwiczę i czerpię z tego ogromną radochę. W grudniu postanowiłam skupić się też na mniejszych rzeczach, o których nie myślimy w ogóle w zabieganym dniu – dobra herbata, chwila przerwy dla siebie (kurkuma i imbir z mlekiem to coś pięknego!). Ostatnio testowałam też kilka produktów, które mają na mnie pozytywny wpływ.


To co łączy te wszystkie miesiące to książki. Książki książki książki. A najlepsze jest to, że mój blog w tym roku wskoczył na jakiś zupełnie inny poziom. W 2020 roku mój blog zyskał o 341% więcej wyświetleń niż w 2019. To dla mnie zaskakujące, bo tworząc tę stronę, słyszałam, że i tak nikt tego nie będzie czytał. A jednak:)

Kanał na YT to dla mnie też pewnego rodzaju test. Uczę się odpuszczać, ale nie na tyle, żeby opublikować coś, co mi nie pasuje, nawet jeżeli absolutnie nikt nie zauważy np. tego trochę krzywego kadru, z którym przy montowaniu już nic nie dało się zrobić. Będę działać! A Wam dziękuję za to, że jesteście częścią tej strony, że możemy dzielić się odczuciami po przeczytaniu danej książki lub po prostu porozmawiać na jakikolwiek inny temat 🙂