Bardzo dziki kraj
Oglądamy

#Oglądamy: Bardzo dziki kraj | Wild Wild Country

Bardzo dziki kraj lub może lepiej Wild Wild Country to dokument Netflixa, który ukazał się w 2018 roku. To 6-odcinkowy miniserial opowiadający historię powstania wspólnoty Rajneespuram, która z Indii postanowiła przenieść się do Stanów Zjednoczonych, a konkretniej do Antelope – niewielkiej miejscowości w stanie Oregon zapomnianej przez wszystkich, w której do tej pory mieszkało zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców.


O tym, dlaczego grupa postanowiła się przenieść, jak żyli do tej pory i na czym opierała się ich wspólnota dowiadujemy się z pierwszego odcinka. To co od początku zaskakuje to fakt, od kogo dowiadujemy się tych wszystkich informacji. Mamy tutaj wspomnienia Ma Anand Sheeli, Ma Prem Sunshine, Philipa Toelkes’a, czy Jane Stork – ludzi, którzy wierzyli w tę spólnotę, tworzyli ją i byli jej częścią niemal do samego końca. Dowiadujemy się więc nie tylko informacji podanych do publicznej wiadomości, ale też takich, do których miały dostęp wyłącznie zaufane osoby.

No dobrze. Rajneeshpuram. Ale o co dokładnie chodziło w tej wspólnocie? Głównym przywódcą był Osho, znany wcześniej jako Bhagwan Shree Rajneesh. Starszy mężczyzna z siwą brodą, który swoją charyzmą i inteligencją był w stanie pociągnąć za sobą nie setki, ale tysiące ludzi. Jego głównym założeniem była radość z życia, odnalezienie siebie samego, całkowita otwartość na własną seksualność i przyjmowanie bogactwa. Według Bhagwana seks i bogactwo w żaden sposób nie wpływało na duchowość wspólnoty, a nawet sprawiało, że sannjasini byli w stanie odnaleźć w swoim życiu jeszcze więcej wartości. To co głosił guru znacząco różniło się od innych religii, które nakazują coś zupełnie innego. Dla tych ludzi było to swojego rodzaju przebudzenie.

To co zaczęło się jako sielanka, w kolejnych odcinkach stopniowo zamieniało się w przerażającą grę, w którą wspólnota zaczęła grać z mieszkańcami. Kto odpuści jako pierwszy, kto będzie zdolny do bardziej radykalnych czynów i na koniec – kto pierwszy padnie ofiarą tych działań.

Bardzo dziki kraj podzielony jest na 6 odcinków po ponad 1h każdy. W przypadku wielu innych historii ten czas to minimum z minimum, aby dostatecznie wgryźć się w poruszany temat. W przypadku tego dokumentu można mieć wrażenie, że historia opowiadana jest tutaj bardzo powoli, skrupulatnie i ze wszystkimi najważniejszymi szczegółami, które musimy poznać, żeby przejść do kolejnej części. Takie działania sprawiają, że nie można nazwać tego serialu dokumentem z wartką akcją i historią trzymającą w napięciu przez każdą kolejną minutę.

Jest w nim oczywiście kilka mocniejszych momentów, zwłaszcza w ostatnich odcinkach, jednak opowieści Sheeli, czy Philipa Toelkes’a nie są szybko biegnącą sensacją, ale przemyślanym i długim świadectwem wielu lat ich życia. To co niepokoi to wciąż zachowana fascynacja wręcz granicząca z obsesją, która w pewnych momentach wyłania się z ust byłych członków wspólnoty. Tutaj jednak wkraczamy już na tematy przynależności i utożsamianiem się z sektą, zostawiam to więc na rozmowę w późniejszym czasie.

Olbrzymią zaletą tego dokumentu jest zaskakująca ilość materiałów źródłowych. Członkowie wspólnoty przebywając zarówno w Indiach, jak i w Stanach nagrywali niemal wszystko, co robili. Jeśli dokądś się udawali – nagrywali to. Jeśli mieli spotkania medytacyjne lub nauki ze swoim guru – również towarzyszyła im kamera. Ci ludzie byli pewni, że ich wspólnota przetrwa, a po sobie pozostawią wiele materiałów, które będą wpływać na przyszłe pokolenia.

Czy wspólnota bardzo pomyliła się w swoich założeniach? Wiemy co wydarzyło się z Rajneespuram, nie dostajemy jednak informacji, czy nauki Osho przedostały się do większej publiczności. Byłam lekko zdziwiona, gdy zobaczyłam, że jego książki zostały przetłumaczone na kilkadziesiąt języków, a co najmniej kilkanaście tytułów można zamówić na stronie jednej z największych polskich księgarni. Na Instagramie czytelnicy opublikowali wiele zdjęć książek, mamy więc dowód na to, że nauki Osho przetrwały tę nieco trudną próbę.

Bardzo dziki kraj

Działania Sannjasinów przyprawiają momentami o dreszcze, choć z niezrozumiałych powodów nie można powiedzieć, że ktoś, kto dopuścił się określonych czynów jest w stu procentach złym człowiekiem lub w stu procentach dobrym. To tak nie działa. Bardzo dziki kraj to dokument, któremu warto się przyjrzeć i warto poznać historię tej naprawdę tajemniczej wspólnoty. Bo tak, jak o wydarzeniach w Jonestown gdzieś wcześniej mimo wszystko się słyszało (ostatnio wydawnictwo Poznańskie wydało też reportaż na ten temat), tak Rajneeshpuram to dla wielu z nas nowość, o której warto wiedzieć trochę więcej.

Ocena: