o grze o tron
Podcast Poczytnik

Poczytnik: O Grze o Tron i innych niedokończonych seriach książkowych + transkrypcja

Cześć! Zapraszam Wam do przesłuchania (lub przeczytania) pierwszego odcinka podcastu Poczytnik! Będzie sporo o Grze o Tron i kilku innych książkach, które przypadły mi do gustu. Podcast pojawił się już dobrych kilka dni temu, postanowiłam jednak, że na blogu każdy odcinek będę publikować wraz z transkrypcją, a że transkrypcja trochę czasu mi zajmuje, taki wpis pewnie będzie się pojawiał około tygodnia po udostępnieniu odcinka 🙂


 

Transkrypcja:

Nowe miejsce, nowy podcast!

Cześć, z tej strony Izabela Mizia, a to jest podcast Poczytnik! Przyznam się Wam, że bardzo długo zastanawiałam się nad tym, czy rzeczywiście zacząć nagrywać podcast. Pierwszy taki pomysł pojawił się w mojej głowie w styczniu tego roku i też pytałam Was na Instagramie i Twitterze, czy bylibyście taką formą zainteresowani. Większość odpowiedziała, że tak, natomiast wydaje mi się, że to ja powinna była dojrzeć do tego pomysłu. No i oto jestem. Zaczynamy:)

Co aktualnie czytam

Na początku chciałabym Wam opowiedzieć co aktualnie czytam. Ta część z Was, która mnie obserwuje na Instagramie albo na Twitterze na pewno wie co to jest, bo dosyć mocno ostatnio spamuję różnymi zdjęciami tej książki. Jest to saga „Pieśni lodu i ognia” George’a R.R. Martina. Zaczęłam czytać tę sagę jakieś cztery lata temu. Zaczęło się od „Gry o Tron”, czyli od pierwszej części, natomiast z tego co pamiętam czytałam to ponad miesiąc. Miałam jeszcze wersję filmową, miała około 1000 stron, więc czytało się bardzo ciężko. Pamiętałam, że czytałam tę książkę w domu, nie zabierałam jej nigdzie ze sobą dalej, no bo też taszczyć takie tomiszcze – no to był problem.

Natomiast tak, zajęło mi to przeszło miesiąc i po czterech latach stwierdziłam, że to ta pora, czas nadrobić te słynną sagę, o której wszyscy mówią i pewnie też większość ogląda serial. Serial wychodzi 15. kwietnia. Planowałam przeczytać „Starcie królów”, czyli drugą część właśnie do 15. kwietnia.

Stało się tak, że kończę już drugi tom „Nawałnicy mieczy”czyli trzeciego tomu, który jest podzielony na dwie części. Ta druga część już jest prawie za mną, nie wiem czy zdążę przeczytać kolejne, pewnie nie 😉 Też muszę odpocząć i przeczytać coś innego, zwłaszcza, że nowości kwietniowe, to jest coś pięknego. Jest tyle książek od przeczytania, a czasu coraz mniej. Pisałam też o tych książkach na blogu, więc jeśli macie wolną chwilę, to oczywiście serdecznie zapraszam.

Papier, czytnik, czy audiobook?

Jeśli chodzi o ‚Starcie Królów” to miałam w planach przeczytać tę książkę w jakieś dwa tygodnie, ale w tym pierwszym tygodniu stwierdziłam, że no kurcze, strasznie dużo czasu schodzi mi na tej książce, więc zdecydowałam się pobrać audiobooka. Od razu sobie go zgrałam i zaczęłam słuchać.  Przez pierwsze dwa, trzy dni słuchałam w ten sposób, że w tym samym czasie i tak czytałam książkę (czyli miałam i audiobooka i książkę). Natomiast po pewnym czasie już zaczynałam robić jakieś swoje rzeczy, jakieś codzienne czynności. Byłam w szoku, bo bez problemu mogłam się skupić na tym co czyta mi lektor. Byłam w samym środku akcji, a do tego mogłam robić coś swojego Dla mnie jest to super rozwiązanie.

Przyznam się, że kiedyś próbowałam czytać w ten sposób, bardziej słuchać w ten sposób, natomiast nigdy nie potrafiłam się w 100% skupić na książce, którą aktualnie słuchałam. Teraz jestem pozytywnie zaskoczona i na pewno będę słuchać jeszcze innych książek. Więc „Starcie królów’ skończyłam w jakieś półtora tygodnia. Nie będę Wam spoilerować, ale książka jest rewelacyjna!

Zaczęłam czytać „Nawałnicę mieczy”. Myślałam, że to „Starcie królów” jest świetną częścią, natomiast gdy zaczęłam czytać „Nawałnicę mieczy”, moje wyobrażenie o tej książce zmieniło się o 180 stopni Tak, w dalszym ciągu jest sporo opisów, sporo myśli bohaterów. Dzieje się, powiedziałabym niewiele, ale jak już coś się wydarzy to z przytupem. Nie da się już o tym w ogóle zapomnieć. Czyta się świetnie.

Od razu zaczęłam czytać „Nawałnicę mieczy”. No może nie tak od razu, próbowałam czytać jeszcze inną książkę, reportaż, natomiast zostawiłam ją po około trzydziestu stronach. Na pewno do niej powrócę, natomiast byłam tak wciągnięta w akcję, że stwierdziłam, że muszę wiedzieć co się dzieje dalej.
„Nawałnica mieczy” poszła w ruch. Tak samo – książka na Kindle’a, audiobook na telefon – i tak większość przesłuchałam, a nie przeczytałam, było mi po prostu wygodniej. I dokładnie to samo działo się z drugą częścią „Nawałnicy mieczy” którą właśnie teraz kończę.

Gra o Tron – serial czy książka?

Z „Grą o Tron” u mnie jest o tyle ciekawie, że najpierw zaczęłam oglądać serial. Obejrzałam pierwsze cztery sezony, w zasadzie to nadrabiałam ten serial w momencie, gdy byłam chora. Pamiętam, że obejrzałam wszystkie odcinki tych czterech sezonów, tak bardzo mi się spodobało, od razu pożyczyłam książkę, czyli pierwszą część. Później książki odłożyłam i znów oglądałam już serial na bieżąco.

Powiem Wam szczerze, że u mnie z tą sagą jest taki problem, że ja wiem o tym, że czytałoby mi się gorzej, gdybym nie widziała serialu. Na początku. Trzeba być też nastawionym na to, że to nie jest wartka akcja, może momentami. Nie byłam za bardzo przygotowana na coś takiego. Myślałam, że rzeczywiście będę miała do czynienia z wartką akcją, z typowym fantasy, a tak nie jest i to Martina wyróżnia.

W większości są to opisy miejsc, wydarzeń, myśli bohaterów, też to co nimi kieruje, więc tych aspektów jest bardzo dużo. Natomiast tej akcji nie ma tak wiele. Są właśnie takie momenty gdzie dzieje się dużo, szybko i to przeważnie są 3-4 strony. To już jest kulminacja scen z ostatnich trzydziestu, czterdziestu, czy nawet siedemdziesięciu stron. Mnie się takie książki bardzo dobrze czyta, ale tak jak wspominałam, nie byłam na to przygotowana. Chociaż po objętości książek z tej serii mogłam się tego spodziewać.

Film vs. książka

No dobrze, ale jak to jest z tym czytaniem i oglądaniem? To co, najpierw powinna być książka, czy może jednak film albo serial. Ja do tego tematu podchodzę bardzo luźno. Czasami jest tak, że najpierw czytam książkę i później oglądam film, bo tak bardzo spodobała mi się książka, albo odwrotnie – najpierw jest film, a później książka, bo czułam potrzebę po prostu zaznajomienia się z historią.

Przykładem tego, że najpierw był u mnie film, a dopiero później książka jest chociażby „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn. Film na tyle mi się spodobał i na tyle chciałam poznać bohaterów, że stwierdziłam, że książkę muszę przeczytać. Biorąc pod uwagę, że film był bardzo dobrym odzwierciedleniem książki, niemalże idealnym, książka i tak mnie bardzo wciągnęła i też te postaci były z krwi i kości. Kolejna książka to „Zwierzęta nocy” Austina Wrighta. Tutaj było trochę inaczej, bo tak jak przy „Zaginionej dziewczynie”, zarówno książka jak i film mi się bardzo podobały, tak w przypadku „Zwierząt nocy”, film – okej, książka już niekoniecznie.

Tak bardzo chciałabym wam poopowiadać o tych książkach i filmach, natomiast wiem, że gdybym się rozgadała, to zajęłoby mi to ponad godzinę, a też chciałabym żeby ten podcast trwał około 20 minut, tak na początek. No ale zobaczymy.

The Handmaid’s Tale

Kolejnym z takich przykładów dla mnie jest The Handmaid’s Tale, czyli Opowieść Podręcznej. I to też jest zupełnie inny przykład, bo najpierw przeczytałam książkę, a dopiero później obejrzałam serial. Nie wiem czy u Was się to sprawdziło, u osób, które też działały w tej kolejności, natomiast ja uważam, że gdybym najpierw obejrzała serial, a później przeczytała książkę, to też byłby lepszy odbiór dla mnie tej książki Margaret Atwood właśnie. Serial pozwolił mi uporządkować tę historię i też bardziej ją odczuć.

Książka tego nie ułatwia, jest bardzo skrojona, ostra w odbiorze, natomiast to absolutnie jej nie umniejsza. Historia  jest naprawdę dobrze napisana,  no kwestia po prostu odbioru. Dla niektórych lepsza była książka, dla niektórych serial, ja uważam że i to i to jest warte zapoznania. Dla mnie po prostu byłoby łatwiej, gdybym najpierw obejrzała serial, a dopiero później przeczytała książkę. Zdaję sobie sprawę z tego, że to pewnie będzie ta niepopularna opinia, ale tak czuję i chciałabym tak zrobić. Pewnie wrócę jeszcze do książki po nadrobieniu drugiego sezonu.

Wracając w takim razie do „Gry o tron”. Dlaczego mówię o „Zaginionej dziewczynie”, „Zwierzętach nocy” i „Opowieści podręcznej”? Dlatego że dla mnie „Gra o tron” to jest tak naprawdę tajemnica świetności. Podoba mi się i serial i książka, gdzie jest to tak naprawdę zupełnie inne dzieło i zupełnie inny odbiór, a mimo tego i tak czuję, że to jedna historia – ona się po prostu dopełnia. Już nawet nie mówię o tych ostatnich sezonach, które są, bo książek póki co nie ma, natomiast nawet te pierwsze. Serial wydaje się być świetnym dopełnieniem i prawda jest taka, że ja jako czytelnik chcę po prostu coraz więcej.

O postaciach z Gry o tron słów kilka

Jeszcze jedną rzecz zauważyłam u siebie. Postaci, które uwielbiałam w serialu i którym kibicowałem, są dla mnie niesamowicie irytujące w książce. I odwrotnie. Lepiej mi się czyta o postaciach które nie za bardzo było lubiane przeze mnie w serialu. Jestem też ciekawa, czy na przestrzeni najbliższych tomów się to zmieni, bo nie ukrywam, że całkiem sporo rozdziałów jest pisanych właśnie z perspektywy tych postaci, które nieszczególnie przypadły mi do gustu.

Robiąc rachunek sumienia – cztery części za mną: „Gra o tron”,”Starcie królów” i dwa tomy „Nawałnicy mieczy”. Przede mną jeszcze dwa tomy „Uczty dla wron” i dwie części „Tańca ze smokami”. Mam nadzieję, że uda mi się jak najszybciej je przeczytać, bo chciałabym poopowiadać Wam o tych książkach, jak ja to widzę. Z perspektywy osoby, która raz czytała książki, później odkładała książki dla serialu i później znowu wracała do książek. Jest to dosyć ciekawe, zmienia się trochę perspektywa. Oczywiście jedno jest pewne, w dalszym ciągu czekam na kolejne części „Gry o tron”. Mam nadzieję, że do momentu gdy już przeczytam ostatnią część „Tańca ze smokami”, obie części będą już dostępne na rynku.

Inne niedokończone serie książkowe

Ciekawą rzeczą, którą zaobserwowałam u siebie jest to, że ja nie potrafię dokończyć żadnej serii. No dobra, może udało mi się z jedną. Seria MaddAddam – seria Margaret Atwood.  Jest rewelacyjna, ale to jest trylogia, więc póki co żadnej dużej serii nie przeczytałam. Tak tych najpopularniejszych też nie, trzeba za to szukać pozytywów – one są jeszcze przede mną 🙂

A skoro o serii MaddAddam mowa, chciałabym Wam tylko powiedzieć, że jeżeli macie ochotę na historię dystopijnego świata pełnego samotności, miłości to bardzo wam polecam. Jest to seria, do której mogłabym wracać i wracać, gdyby nie te 500 książek które czekają na przeczytanie. Na pewno zabrałabym się za tę serię jeszcze raz,bo jest wybitna. Zaczyna się od „Oryks i Derkacz” – to jest pierwsza część, później jest „Rok Potopu”, a później jest właśnie tytułowe „MaddAddam”.  Bardzo nie chcę wam zdradzać szczegółów, dlatego, że obawiam się, że powiem coś, co już stanie się spoilerem i jednak już stwierdzicie, że wiecie wszystko i nie przeczytacie tej książki (w zasadzie tej serii), ale jeżeli macie czas, zerknijcie sobie na te książki. Są to książki napisane przez Margaret Atwood, autorki która napisała również „The handmaid’s Tale”, czyli „Opowieść podręcznej”

No i oczywiście żeby nie było tak, że ja nie czytam w ogóle książek z serii. Przeważnie zostaje mi ostatnia część – albo rozgrzebana, albo albo w ogóle nie zaczęta. Nie wiem, tak mam, może kiedyś usiądę i wszystkie nadrobię. Póki co się na to nie zanosi, ale mam nadzieję, że wkrótce mi się uda.

Plany czytelnicze

Więc tak – status na ten moment – nadrabiam sagę Pieśni lodu i ognia i czekam na serial. 15. kwietnia premiera kolejnego, ostatniego sezonu, więc czekam bardzo mocno. Pewnie tak jak dwa lata temu będziemy wstawać rano i oglądać o 7:00  te wszystkie odcinki, które będą się pojawiać co tydzień. Nie mogę doczekać, jest to pewnego rodzaju już nasz rytuał.
Mam nadzieję że po serialu uda mi się nadrobić te kolejne części, a ja Wam tymczasem bardzo dziękuję, że wytrwaliście. Widzę że piętnasta minuta już dobija, więc jest trochę krócej niż oczekiwałam, ale pewnie będę do Was wracać. Dajcie mi znać, czy się Wam podobało i czy opowiadać dalej o kolejnych tematach. W planach mam oczywiście serie, które nie dokończyłam. Tam już będzie totalny rachunek sumienia i spowiedź słuchajcie, dlaczego ja nie przeczytałam tych wszystkich najważniejszych serii, albo nie dokończyłam ich i zostałam na ostatniej części. Będzie o tym trochę więcej.
Chciałabym Wam też bardzo przybliżyć literaturę czeską, którą uwielbiam, ukochałam sobie od pewnego czasu i mam nadzieję, że wy też ją pokochacie, bo naprawdę jest to czytać. Jest to tak różnorodna literatura, ale dobra nie będę Wam teraz o tym opowiadać, dajcie mi znać, jak Wam się podobało, czy w ogóle Wam się podobało i zapraszam do kolejnego odcinka. Cześć! 🙂
Ocena: