podsumowanie stycznia
Okołoksiążkowe

Podsumowanie stycznia! – 3 książki i audiobook

W styczniu kupiłam 0 (dosłownie zero) książek. To fakt. Czy przez to czytałam mniej? Nie. Czy czytałam książki na siłę, „bo trzeba czytać te ze stosu wstydu”? Też nie. Czy mogę powiedzieć, że zszedł ze mnie ogromny ciężar i przy tym ulotniła się presja czytania wyłącznie nowości? Tak tak tak. Czytanie książek, które kupiło się kiedyś, żeby były „na odpowiedni czas”, to niezła przygoda. U mnie ten odpowiedni czas nadszedł teraz (przynajmniej dla części z tytułów, bo, to oficjalne, już chyba nigdy nie wygrzebię się spod stosu książek „do przeczytania”).

Styczeń na blogoksiazkach.com stał się miesiącem nie ograniczania się wyłącznie do znanych gatunków i zaufanych pisarzy. W poniższym tekście opowiadam Wam o 4 książkach, które mogłabym opisać jednym słowem – „różnorodność”. Literatura faktu, powieść, opowiadania i poradnik #slowlife. Zaczynamy!


Literackie rozpoczęcie roku w wielkim stylu

Zacząć swój czytelniczy rok od TAKIEJ książki, to jak wygranie na loterii. Ja wygrałam i od razu podzieliłam się z Wami książką, o której powinno być głośno. „Nie ma takich kobiet” Violetty Nowakowskiej to historie o wspaniałych i silnych kobietach. Wytrwałych, pewnych siebie, niezależnych i doskonale zdających sobie sprawę ze swoich mocnych i słabych stron.

Ta książka to chodząca inspiracja do tego, aby zacząć wierzyć w siebie i swoje możliwości. Opowieści o Danucie Mildyn i Jagodzie Mrozek zostaną ze mną na zawsze. Tuż po przeczytaniu tej książki udało mi się nagrać na jej temat film, w którym opowiadam o niej więcej. Jeśli jesteście ciekawi, o czym dokładnie jest ta książka, zapraszam do obejrzenia:)

Powrót do Japonii

„Ukochane równanie profesora” Yōko Ogawy to powieść, o której powiedziano już naprawdę bardzo wiele. To kiążka wydana przez wydawnictwo Tajfuny, która dosłownie zawładnęła sporą częścią Instagrama. Zwracam na to uwagę, ponieważ niektórych mogą odstraszać książki nazbyt popularne, które można znaleźć dosłownie na każdym kroku. Z tą książką jest inaczej. I to o całe lata świetlne. Historia pewnego profesora, gospodyni, która pojawiła się w domu mężczyzny przez zupełny przypadek i Pierwiastka, jej syna, który odgrywa tutaj ogromną rolę, choć na pozór wydaje się, że jednak niekoniecznie.

Ta historia otula swoim spokojem, ciepłem i brakiem poczucia mijającego czasu. Wdzięczność i pogodzenie się z rzeczywistością, codziennym życiem, które teoretycznie nie przynosi dla nas niczego nowego, staje się tłem i głównym bohaterem jednocześnie. Tak, ta książka łamie serce, ale nie w takim sensie, jak robi to wiele innych powieści. Pomimo spokoju i płynącej harmonii w trakcie jej czytania momentami aż chciałoby się krzyczeć. Może i z bezsilności, ale jeśli przyjrzymy się temu bliżej, okaże się, że jednak z zupełnie innych powodów. Polecam tę książkę Waszej uwadze. Jeśli jeszcze po nią nie sięgnęliście, ogromnie Was do tego zachęcam.

Życie w rytmie #slowlife

Poradniki to nie jest coś, na co chciałabym przeznaczać swój wolny czas. W tym temacie nic się nie zmieniło. Od kilku dobrych lat można mieć jednak wrażenie, że stwierdzenie „rozwój osobisty” to nic innego, jak ogromna, plastyczna fatamorgana, która przyjmuje sporo różnych form. Niby jest, a jednak nic się po tym nie dzieje i po chwili cały sens znika, a my z powrotem wracamy do swoich własnych, niezbyt dobrych nawyków.

I właśnie o to w tym chodzi – żeby jednak własny rozwój miał jakieś znaczenie i żebyśmy byli w stanie odnaleźć bodźce, które skutecznie nas do tego zaprowadzi. I żeby stwierdzenie „będzie dobrze” na zawsze odeszło tam skąd przyszło i nigdy nie wróciło – bo to z oczywistych powodów nie ma żadnego sensu.

Na przykład dla mnie styczeń był miesiącem odgracania. Sam proces jeszcze się nie skończył i patrząc teraz na to w miarę obiektywnie – nawet nie jestem w połowie. Pomimo tego, że moje mieszkanie nie jest przepełnione rzeczami, i tak było tego wiele więcej wszystkiego, niż w rzeczywistości było niezbędne. Czy książka Shetty’ego w jakiś sposób mi w tym pomogła? Pewnie tak, choć na to złożyło się sporo innych czynników (w tym moja ogromna wola).

Jeśli interesuje Was #slowlife i poukładanie w jakiś sensowny sposób własnego życia, to polecam Wam książkę ze zdjęcia – „Zacznij myśleć jak mnich” Jay’a Shetty’ego. Jako dobry początek i zastanowienie się nad kilkoma sprawami. Zaczynając od siebie i przestrzeni, w której żyjemy. Od rzeczy, które nas otaczają i od jeszcze jednego bardzo ważnego aspektu naszego życia – kupowania, kupowania, kupowania. Warto choć na chwilę obrać inną perspektywę i przyjrzeć się tym zjawiskom w trochę inny sposób.

Nic się nie dzieje, czyli książka na wyciszenie

„Nic się nie dzieje. Przyjemne i relaksujące opowiadania, które wyciszą twoje myśli i pomogą Ci zasnąć” autorstwa Kathryn Nicolai można traktować jako udany eksperyment. Więcej mówiłam o nim w jednym z filmów (poniżej zostawiam linka), bo myślę, że warto się pochylić nad tym specyficznym, wyróżniającym się tytułem.

I pomimo tego, że historie opowiadanie przez autorkę same w sobie nie są czymś odkrywczym i zgodnie z tytułem rzeczywiście nie za wiele się w nich dzieje, to jednak dzięki nim można choć na chwilę osiągnąć błogi spokój. W tym przypadku postawiłam na audiobooka. Anna Dereszowska stworzyła klimat, który w stu procentach odpowiada temu, co stworzyła Nicolai. Opowieści idealne przed snem lub w ciągu dnia, gdy potrzebujemy wyciszenia.