Jeannie Vanasco
Literatura faktu,  Recenzje

Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami – Jeannie Vanasco

Projekt Jeannie Vanasco, bo tak o tej książce można mówić, jest projektem z kategorii tych trochę bardziej kontrowersyjnych. I nie chodzi tu o temat, bo na ten musimy dyskutować głośno, ale o formę. Jej konstrukcja będzie miała tyle samo przeciwników co zwolenników i zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie będzie wywoływać sporo emocji.


Książka napisana jest w formie pamiętnika, czytamy więc między innymi o tym, w jaki sposób autorka przygotowuje się do projektu, jakie pojawiają się wątpliwości w trakcie pisania, co przeżywa i jaki ma to na nią ostateczny wpływ. W trakcie czytania tych trzystu sześćdziesięciu stron tego typu przemyślenia pojawiają się bardzo często. Momentami można mieć wrażenie, że książka jest samym opisem projektu, którym miała potencjalnie się stać.

Ogromnym plusem jest sama tematyka, która w dobie #meetoo powinna nie wzbudzać już zdziwienia, a jednak dalej może się wydawać zaskoczeniem. Przyjaciel, bliska osoba czy krewny. To osoby, które również mogą dopuścić się gwałtu lub molestowania i robią to zdecydowanie częściej niż nieznajomy na ulicy. Pora odrzucić stereotyp gwałciciela zaczajonego w kapturze w ciemnej uliczce (podkreślając, że tacy i tak nie zniknęli) na poczet miłego, uśmiechniętego mężczyzny wzbudzającego zaufanie. Tak, partner również może dopuścić się gwałtu, a naszym zadaniem jest mówić o tym najgłośniej jak potrafimy.

A teraz wróćmy do formy. Nie da się ukryć, że książka napisana jest chaotycznie, z całkiem sporą liczbą powtórzeń. W dużej mierze opiera się ona na zapisie rozmów, które (przynajmniej) kilka razy nie zostały przedstawione chronologicznie. Trzeba być czujnym, ale pytanie czy na tym powinniśmy się skupiać czytając tego typu wspomnienia. Wyraźnie można odczuć, że to swojego rodzaju autoterapia i próba zamknięcia tej części życia ze strony autorki. Jeannie Vanasco bez przerwy analizuje. Swoje zachowanie, Marka (przyjaciela pod zmienionym imieniem), znajomych, którzy byli tamtego wieczoru na imprezie, ale ocena sytuacji nie dotyczy tylko elementów z przeszłości.

Autorka, jak w literaturze faktu przystało, krok po kroku bada i interpretuje zachowanie Marka podczas rozmów telefonicznych, analizuje też wszystkie wypowiedziane przez siebie słowa. Nie jest więc tak, że kobieta nie jest świadoma, że zbyt często dziękuje, zbyt często przeprasza i zdecydowane zbyt często jest wdzięczna za to, że Mark zdecydował się wziąć udział w całym przedsięwzięciu.

Jestem świadoma, że wiele osób czytając tę książkę zada sobie pytanie „dlaczego autorka dopuszcza do słowa gwałciciela? Dlaczego tak często mu dziękuje i jest tak wdzięczna za każdą rozmowę?”. Musimy pamiętać o tym, że każdy przechodzi ten proces inaczej i nie mamy prawa nikogo oceniać. Działa to tak samo w sytuacji oceny i piętnowania ofiary, która zdecydowała zgłosić sprawę na policję lub całkowicie o niej zapomnieć bez ingerencji osób z zewnątrz. Jasne, możemy mieć na ten temat swoje zdanie i własne przekonania – od tego jednak jeszcze długa droga do piętnowania ofiary.

W książce wyraźnie czuć, że autorka wierzyła w tę przyjaźń lub przynajmniej w wyobrażenie o niej i nawet teraz, po czternastu latach ciężko jej uwierzyć, że bliska osoba mogła zrobić coś tak okropnego. To jeden z najbardziej zaskakujących elementów tej książki, który pozwala zrozumieć zupełnie inny punkt widzenia. Gwałciciel to człowiek zły sam w sobie, autorka stara się więc odpowiedzieć na pytanie, czy zatem osoba nam bliska, która dopuszcza się takiego czynu od razu staje się zła. Czy można ten jeden czyn odseparować od wszystkich pozostałych dobrych wspomnień i żyć, jakby nigdy nic się nie wydarzyło.

Jeannie Vanasco spisała swoją historię, która miała pomóc przede wszystkim jej samej i osobom, które borykają się z podobną sytuacją. To ważna książka pod kątem samego tematu, autorka kilkakrotnie jednak podkreśla, że wiele uwag na temat pisania, które dawała swoim studentkom, w swojej książce zignorowała. Nie o kunszt literacki tutaj chodzi, „Rzeczy, o których nie rozmawiałyśmy, kiedy byłyśmy dziewczynami” to przede wszystkim historia napakowana emocjami, które są obecne w każdym, pojedynczym zdaniu.

Ocena: