Syn terrorysty
Literatura faktu,  Recenzje

Syn terrorysty. Historia wyboru – Zak Ebrahim, Jeff Giles

„Syn terrorysty” to historia mężczyzny, który przez sporą część swojego życia stara się uwolnić od wpływu swego ojca i odnaleźć swoje własne „ja” w świecie, który rządzi się uprzedzeniami i stereotypami, nad którymi już dawno świat utracił jakąkolwiek kontrolę.


To, co pozytywnie zaskakuje już od pierwszych stron, to ukazanie problemu nie tylko przez pryzmat konkretnych działań ojca Ebrahima. Autor podchodzi do tematu w inny sposób, nie piętnuje, nie wyraża tysięcy emocji lecz racjonalnie przekazuje te informacje, które mają znaczenie dla opowiadanej historii. W konsekwencji nie mamy do czynienia tu z opowieścią o skłonnościach terrorystycznych jego ojca i zabójstwie, którego dopuścił się w 1990 roku. Otrzymujemy o wiele więcej.

Zak Ebrahim opowiada historię swojej rodziny, swojego dzieciństwa i relacji między ze swoim ojcem. „Syn terrorysty” to nie jest książka wyłącznie o autorze, mamy tutaj bowiem opowiedzianą pokrótce historię matki, która w poszukiwaniu wiary, odnajduje siebie w Islamie, a w meczecie swojego przyszłego męża. Życie kobiety nie należy do najłatwiejszych, ostatecznie jednak wszystko wskazuje na to, że w końcu życie kobiety się stabilizuje.

Kochająca się rodzina, pełna uczuć, religii i budowania wartości po pewnym czasie zamienia się w coś zupełnie odwrotnego. El Sayyid Nosair, ojciec Zaka powoli zatraca się w terroryzm i tym samym odwraca się od swojej rodziny. Wydarzenia, które rozegrały się, gdy chłopiec miał 7 lat wywróciły życie rodziny o 180 stopni. Zabójstwo dokonane przez muzułmanina miało ogromny wpływ na całą społeczność. Od tego momentu każdy wyznawca Islamu stał się podejrzanym.

Ebrahim opowiada tę historię z perspektywy małego dziecka, choć wyraźnie widać, że wspomnienia zostały przefiltrowane przez dorosłego już mężczyznę. Dzięki temu ma się poczucie, że historia jest kompletna i spójna od pierwszej do ostatniej strony. Nie widać, żeby autor spieszył się z opowieścią, co przy tak niewielkim formacie publikacji może być niewielkim ryzykiem. I pomimo tego, że wspomnienia Ebrahima nadają się na co najmniej trzystustronicowy reportaż, „Syn terrorysty” zdecydowanie nie jest powierzchownie nakreślonym tematem.

Wyobcowanie, przemoc, próba zrozumienia i nadzieja, że człowiek nam bliski nie jest taki, jak opisują go media. Dla dziecka, a później nastolatka, który wkracza w etap kształtowania samego siebie, ta sytuacja jest niemożliwie trudna do zdefiniowania. Zbyt częste przeprowadzki, rasizm, brak przyjaciół i ojczym, którego głównym celem jest znęcanie się nad chłopcem. Życie w takim środowisku nie wróży nic dobrego i choć autor książki podkreśla to, że był wychowywany przez ojca do życia w ciągłej nienawiści, wybrał zupełnie inną drogę.

„Syn terrorysty” to przede wszystkim książka o tym, że przeszłość – działania i wartości rodziny nie przechodzą ot tak na kolejne pokolenia. Nie definiują nas jako człowieka i nie mają aż tak ogromnego wpływu, aby zniszczyć kolejne życie. Zak Ebrahim nie poszedł śladami ojca, który był zamieszany również w atak na WTC. Obrał zupełnie inną drogę, najlepszą dla siebie i całego społeczeństwa. Jego wykłady uświadamiają, że walka ze stereotypami jest rozgrywką, w której każdy z nas bierze udział. I tylko od nas zależy jak ostatecznie się ona zakończy.

Prelekcja Zaka Ebrahima trwa zaledwie dziewięć minut. Warto się z nią zapoznać, choć to bardzo krótki wykład, biorąc pod uwagę, jak wielka historia zostaje tutaj opowiedziana. Wygląda jednak na to, że krótka forma również potrafi wywrzeć ogromne wrażenie, pozostawić lekki mętlik w głowie, ale też i przestrzeń na to, aby przemyśleć temat, z którym od ponad kilkunastu lat my, jako społeczeństwo, nieustannie się borykamy.

Ocena: