Okołoksiążkowe

Top 5 książek, które w ostatnim czasie zrobiły na mnie wrażenie

Lista przeczytanych tytułów w tym roku stopniowo się powiększa, zdecydowałam się więc wybrać top 5 książek, które w ostatnim czasie zrobiły na mnie spore wrażenie. Załóżmy, że stwierdzenie „w ostatnim czasie” obejmuje okres od stycznia do sierpnia 2020. Są to książki, które przeczytałam w tym roku, ale mogły one zostać wydane wcześniej. Kolejność będzie absolutnie przypadkowa. Do dzieła!


Mam na imię Maryté – Alvydas Šlepikas

O tej książce sporo rozpisywałam się pod koniec lipca (pojawiła się recenzja również na blogu!) Szybko trafiła na moją listę najlepszych powieści, jakie do tej pory przeczytałam i jestem przekonana, że szybko z niej nie zniknie.

Ta książka to przede wszystkim obraz trudów tułaczki, ponownego, złudnego doświadczeniu miłości, przeżywania kolejnych tragedii i życia w cieniu co chwila pojawiającej się śmierci. Język, którym operuje Šlepikas sprawia, że powieść, która opiera się na faktach wdziera się siłą w nasze myśli i pozostaje tam jeszcze na długo po jej przeczytaniu. W przypadku „Mam na imię Maryté” autor nie próbuje na siłę dodawać zwrotów akcji i kolejnych dodatkowych wątków – sama ta historia już sama dostatecznie się broni.

O tym się nie mówi – Emilie Pine

Siła esejów Emilie Pine tkwi przede wszystkim w tym, że autorka nie stara się na siłę wzbudzać w nas szeregu emocji. Ale uwaga uwaga, pomimo takiego zabiegu emocje i tak przychodzą ze zdwojoną siłą. Ważne teksty ze względu na tematykę, to swojego rodzaju próba poukładania i zaakceptowania przeszłości taką, jaka rzeczywiście jest. Możemy się z nich naprawdę wiele nauczyć. Niesamowity jest w tej książce poziom świadomości – swoich błędów, tego, w jaki sposób postrzegają nas inni ludzi i tego, jaki mamy na to rzeczywisty wpływ.

Ta książka wywarła na mnie ogromny wpływ. Jeśli z jakiegoś powodu wciąż zastanawiacie się, czy warto po nią sięgnąć – koniecznie to zróbcie! Jeśli choć jedna osoba sięgnie po eseje Pine z tej polecajki będę prze szczęśliwa- sięgajmy po wartościową literaturę, która może zmienić postrzeganie świata przez wielu wielu ludzi.

Rivers of Babylon – Peter Pišťanek

Co to była za książka! Nietuzinkowa historia z niebezpiecznymi bohaterami, którzy zadomowili się w miejscu, do którego raczej nikt nie chciałby trafić. „Rivers of Babylon” to bardzo trafny komentarz na otaczającą nas rzeczywistość. Racz – główny bohater – to postać, której z jednej strony można kibicować, a z drugiej życzyć najzwyklejszej w świecie sprawiedliwości.

Akcja rozgrywa się w hotelu, który podstępem zostaje przejęty przez bohatera. Jego spryt góruje nad inteligencją, która wbrew pozorom nie utrudnia mu sięgania po to na co ma ochotę. Absurdalne działania innych postaci (zwłaszcza dyrektora hotelu czy jego pomocników) potęgują w czytelniku frustrację, której trudno się pozbyć. Fantastyczna powieść! Nie ukrywam, że mocno liczę na polskie wydania kolejnych tomów. Siła tkwi w Książkowych Klimatach, wierzę, że wkrótce pojawi się u nas druga część 🙂

Niegrzeczne – Jacek Hołub

Dawno nie czytałam reportażu, w którym autor w tak subtelny i nieoceniający sposób podchodziłby do tak trudnego tematu. Niewiedza jest najgorsza. Wytłumaczenie kwestii ADHD i autyzmu jest kluczem do tego, aby zaakceptować odmienność. W jednej historii opisany jest brak sensu separowania dzieci z dolegliwości od tych, które są zdrowe i to, dlaczego wciąż piętnujemy inność, choć tyle teraz się mówi o akceptacji i tolerancji. Empatia, wrażliwość, tolerancja – każdy człowiek czasem o tym zapomina, ta książka jest jednak właśnie po to, aby nam o tym przypomnieć.

Honor. Opowieść ojca, który zabił własną córkę – Lene Wold

O tym, w jaki sposób kultura definiuje nasze postrzeganie dobra i zła. Co człowiek jest w stanie zrobić w imię wiary i własnego honoru? Reportaż Lene Wold pokazuje, że bardzo dużo. „Honor” znalazł się na mojej liście książek, które wywarły na mnie ogromnie wrażenie właśnie z tego powodu – autorka nie boi się dotrzeć do sedna problemu i rozmawiać z człowiekiem, który dla ratowania dobrego imienia był w stanie dokonać czegoś najgorszego.

Spotkałam się z opiniami, że ten reportaż nie wyczerpuje tematu. Mógłby być dłuższy, autorka mogłaby wyciągnąć więcej informacji od jednej z bohaterek. Prawda jest jednak taka, że Lene Wold zrobiła wszystko co mogła, aby ten reportaż powstał. Rozmowa z jedną z kobiet, która przez połowę swojego życia ucieka, bo wie, że w innym wypadku czekaj ją śmierć, była dla autorki tak samo niebezpieczna.

Są reportaże, które wydają się nie być dokończone, przerwane w pewnym momencie. Może brakować w nich informacji, które z ciekawością chcielibyśmy przeczytać. Prawdą jednak jest, że pewne historie nie mają swojego końca i w inny sposób nie dałoby się ich w ogóle opowiedzieć.