Wdech i wydech
Literatura polska,  Recenzje

Wdech i wydech – Dominika Horodecka

„Wdech i wydech” to jedna z tych książek, na którą trafiłam zupełnym przypadkiem, a gdy już zaczęłam ją czytać, zostałam całkowicie pochłonięta przez świat, który stworzyła autorka. Przez świat, który nie jest złudną iluzją z wypisanym gdzie tylko się da uroczym hasłem „wszystko będzie dobrze”, ale przez świat taki, jaki jest naprawdę. Czasem wspaniały i piękny, żeby innym razem być niesprawiedliwym, surowym i nie tak przyjemnym miejscem, jak chcielibyśmy żeby był.


Bardzo często mówi się, że dzieci i tak pewnych rzeczy nie rozumieją. W pewnych sytuacjach mogą czuć się zagrożone, ale na dobrą sprawę nie są zupełnie świadome konsekwencji jakichkolwiek czynów. O ile rzeczywiście dziecko odbiera rzeczywistość w nieco inny sposób, wszelkie gesty czy uczucia odbiera jednak ze zdwojoną siłą. Życie pewnej rodziny w powieści Horodeckiej, jej rozterki i problemy opisywane są z perspektywy Natalii, kilku-, kilkunastoletniej dziewczynki, która robi wszystko, aby zachować pozory normalnej i w miarę szczęśliwej rodziny.

Dla dziewczynki życie w mieszkaniu usytuowanym niedaleko cmentarza, z rodzicami, którzy z jakiegoś niewiadomego powodu wciąż są razem choć wciąż wzajemnie się krzywdzą jest codziennością. Matka, dla której okazywanie jakichkolwiek uczuć (poza złością i rozczarowaniem) to słabość i granica nie do przekroczenia oraz ojciec, dla którego wartości zmieniają się z prędkością wypowiedzianego słowa – jednym razem wartością ponad wszystko jest rodzina, żeby po chwili bez mrugnięcia okiem znaleźć się na drodze swoich tymczasowych ucieczek w postaci alkoholu. Ich życie dyktowane jest kłótniami, wizytami dziadków i znowu kolejnymi kłótniami.

Dzieciństwo bohaterki kształtowane jest przez dorosłych ludzi, którzy zbyt wiele sobie z tego nie robią. Poza rodzicami rytm życia dziewczynki częściowo dyktuje również jej babcia, która głośno głosi swe poglądy w każdej, absolutnie każdej sferze życia, w ogóle nie przejmując się tym, że jej działania to tak naprawdę skuteczna próba kontroli i usprawiedliwiania życiowych wyborów swojego dorosłego już syna. Kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ogromny ma wpływ na kształtowanie się małej bohaterki, która chłonie każde pojedyncze słowo, ślepo wierząc w dobre intencje dorosłych.

„Wdech i wydech” to przede wszystkim postaci, które zostały stworzone na wielu płaszczyznach. Do żadnego bohatera nie jest przyklejona łatka dobrego albo złego człowieka. W trakcie czytania czasami trudno powstrzymać się przed oceną jakiegoś konkretnego zachowania. Od razu moglibyśmy zadać sobie jednak pytanie, czy taka ocena jest w ogóle potrzebna i czy rzeczywiście do czegoś ona prowadzi. Autorce udało się stworzyć bohaterów, którzy są po prostu odbiciem nas samych. Ze wszystkimi wadami i zaletami, z którymi za wszelką cenę chcemy się zmierzyć, albo z całych sił staramy się ich uniknąć. To wszystko sprawia, że „Wdech i wydech” jest powieścią bardzo ludzką, a przy tym bardzo skomplikowaną w swojej prostocie. Dzięki temu lektura staje się jeszcze bardziej prawdziwa.

Warto zauważyć, że w książce Horodeckiej nie znajdziemy porywających zwrotów akcji, czy trzymającej w napięciu fabuły. Nie. Zupełnie nie o to chodzi w tej książce i całe szczęście dla nas. Główną jej zaletą jest przede wszystkim obnażenie prawdziwego życia i wyjście z bańki utopijnego, nierealnego świata, do której bardzo łatwo się przyzwyczailiśmy.

„Wdech i wydech” przeczytałam dwa miesiące temu i przez ten czas, za każdym razem, gdy przechodziłam obok półki z tą książką zastanawiałam się, co powinno pojawić się w mojej recenzji, aby nie pominąć ani jednego elementu. Napisałam to już wcześniej i swoje zdanie podtrzymuję – już po pierwszych kilku stronach można poznać, czy ktoś umie pisać, czy jednak do dobrego pisarza/pisarki sporo mu brakuje. U Dominiki Horodeckiej wystarczyło mi zaledwie kilka zdań. Autorka potrafi pisać o codzienności i normalności w sposób niedostępny dla wszystkich. Ta książka skłania naprawdę do wielu refleksji rozciągniętych nie tylko na czas czytania, ale i dużo później po jej zakończeniu.

Ocena: